Come and stay for ever

Come and stay for ever

środa, 26 grudnia 2012

Rozdział 2

Tego ranka wszystko robiłam w biegu. Szybko się wyszykowałam zapominając o śniadaniu. Kartony zniknęły, pozostała tylko pustka, która przypominała mi o bolesnej prawdzie. Matka rozmawiała z facetem od przeprowadzek załatwiając ostatnie sprawy w Polsce. Gdy wszystko było gotowe, przyszła Angelika, a za nią podążał Adrian.
- Siema. - przywitała się przyjaciółka. Po krótkiej przerwie zapytała:
- Czy  ten bałwan nadal za mną stoi?
- Tak, ale dlaczego...?
- Powiedział, że się nie odczepi ode mnie dopóki z nim nie pogadam. - przerwała mi Angie - Pomóż mi się go pozbyć, drażni mnie jego widok.
- I tak za chwilę przyjedzie taksówka. Pojedziemy wszyscy razem. Samolot mam o 10:00, więc zdążymy napić się jeszcze kawy w kawiarni na lotnisku. Dziwię się, że wstałaś dziś tak wcześnie i nie narzekasz. - odparłam.
- Adrian rzucał kamykami w moje okno, czujesz? Na początku nie zwracałam na to uwagi, ale potem zaczął ryczeć na całe gardło 'kocham cię'. Nie wytrzymałam, natychmiast podeszłam do okna i krzyknęłam, żeby się odczepił. Tak wyglądała moja pobudka. Nie narzekam, bo dzięki niemu nie zaspałam na ostatnie spotkanie z tobą. Niestety, gdy wyszłam z domu, znowu nie dawał mi spokoju. 
- Może jednak dasz mu szansę? Widać, że mu zależy.
- No chyba nie. Mama zabroniła mi sprowadzać kretynów do domu. W tym jednym się z nią zgodzę i jej posłucham.
Nagle podszedł do nas właściciel mieszkania. Wszystkie papierkowe rzeczy załatwiła z nim już moja rodzicielka, teraz pozostało tylko oddać mu klucze. Wreszcie podjechała taksówka, dlatego szybko zaczęliśmy wkładać walizki do bagażnika. Razem z matką pożegnałyśmy się z sąsiadami i przyjaciółmi, po czym zatrzasnęłyśmy drzwi auta. Angelika usiadła ze mną z tyłu wozu. W czasie jazdy byłyśmy tak pochłonięte rozmową, że nawet nie zauważyłyśmy kiedy dojechaliśmy na miejsce. Mama zapłaciła taksówkarzowi (także za drogę powrotną przyjaciółki) i poszła po bilety, a ja z Angie udałyśmy się do kawiarni. Zamówiłyśmy dwie waniliowe latte oraz kanapki z szynką (w końcu nie jadłam śniadania). Usiadłyśmy przy stole niedaleko lady, gdzie było wolne miejsce. 
- Nie wierzę, że za niedługo czeka nas rozstanie. Do mnie to jeszcze nie dociera. - odparła blondynka. - Mam coś dla ciebie, ale chciałabym abyś to otworzyła dopiero w samolocie. - powiedziała podając mi małą paczuszkę zawiniętą w żółty papier. - To tak na pamiątkę i żebyś nie zapomniała o mnie.
- No co ty! O tobie? Ciebie nie da się zapomnieć! Drugiej takiej przyjaciółki nie znajdę. A po za tym mam nadzieję, że będziemy  czasem gadać przez Skype'a.
- No jasne.
- I dzięki za prezent. Na pewno jest ładny.
Nagle do kawiarni wtargnęła zdyszana dziennikarka.
- Chodź już Jessie. Nie zdążymy na samolot. - wysapała.
Wrzuciłam paczuszkę od Angeliki do torebki. Szybko posprzątałyśmy za sobą i pobiegłyśmy do bramek. Zanim zniknęłyśmy za nimi, przyjaciółka mocno mnie przytuliła. Obie ze łzami w oczach przyrzekłyśmy sobie, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Potem powoli poszłam w stronę samolotu. Kiedy weszłam na pokład, zajęłam swoje miejsce i dostosowałam się do poleceń stewardessy. Wystartowaliśmy. Po godzinie lotu przypomniałam sobie o podarunku, który otrzymałam na lotnisku w Warszawie. Kiedy zdarłam papier, moim oczom ukazało się czerwone pudełeczko, w którym znajdował się medalion. Gdy go otwarłam, w środku znajdowało się pomniejszone zdjęcie, któremu wczoraj Angelika tak się przyglądała. Od razu założyłam go sobie. Zaczęłam zastanawiać się co teraz robi moja kochana blondynka i kiedy tak długo o tym myślałam, zasnęłam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Sorry, że taki krótki jest ten rozdział. Przyrzekam, że następnym razem napiszę dłuższy. Czekam na komentarze i wasze opinie. :D

1 komentarz:

  1. Sory, ze ostatnio nie ogarnelam, ale czytam blogi na telefonie i nie patrze, czy ktos ma zakladke bohaterowie, czy nie xd. W kazdym badz razie dzieki za info, gdzie to sie znajduje. Juz przeczytalam :) Rozdzial mi sie bardzo podoba. Masz fajny pomysl na bloga. A moglabys mnie informowac na tt? :) bylabym wdzieczna. Czekam na kolejny oraz zycze weny :*

    OdpowiedzUsuń